Aferta Giftpol i manipulacja w oświadczeniu?
Spis treści
Afera giftpol to sprawa graficzki, którą właściciel radomskiej firmy zwolnił po trzech dniach pracy przez czat grupowy w Skype (komunikatorze internetowym). Powodem miała być słaba znajomość programu Corel. Oświadczenie właściciela zawiera kilka znanych technik manipulacji: rozmywanie odpowiedzialności, uogólnienia, obwinianie ofiary, odgrywanie ofiary, sygnalizowanie cnót i wybiórcze przemilczenia.
Jeśli w ostatnich 24 godzin nie spędziłeś w jaskini, to afera GiftPOL na pewno obiła Ci się o uszy. W skrócie: właściciel agencji reklamowej zwalnia graficzkę po trzech dniach pracy za to, że nie potrafi ona pracować w programie Corel i nie wyrabia firmowych norm.
Sprawa nabiera większych rumieńców, gdy dodamy do niej dwa fakty. Po pierwsze dziewczyna uprzedzała, że wcześniej pracowała w programach Adobe i będzie potrzebowała czasu, aby się przeszkolić. Po drugie właściciel firmy GiftPol zwolnił dziewczynę przez czat grupowy na Skype. Czyli praktycznie postawił ją przed kolegami oraz koleżankami i wyrzucił.

Wszystko wydarzyło się w czwartek. Artykuł pisze w piątek, więc afera dopiero się rozkręca. Jednak fala nieprzyjemnych komentarzy już przybrała rozmiary tsunami. W odpowiedzi na hejt właściciel firmy GiftPol opublikował oświadczenie.

Oświadczenie jeszcze w czwartek wieczorem „wisiało” na stronie internetowej GiftPolu oraz w firmowych mediach społecznościowych. Dziś profile społecznościowe firmy wyparowały, a ze strony internetowej zniknęło oświadczenie.
I tu przechodzimy do sedna tego tekstu, a dokładnie do sedna oświadczenia. Na jego przykładzie pokażę Ci kilka technik manipulacyjnych, które leżą u podstaw wszelkiej maści fake newsów. Dzięki temu lepiej obronisz się przed dezinformacją.
Najpierw jednak zaznaczę, że daleki jestem od stwierdzenia, że Pan Dariusz Jabłoński świadomie manipuluje i próbuje wpłynąć na opinię publiczną. Sądzę, że autor szczerze wierzy, że jego wina w całej sprawie jest niewielka. Tak działa dysonans poznawczy razem z innymi mechanizmami psychologicznymi, które za wszelką cenę starają się obronić ego Pana Dariusza.
Przyjrzymy się zatem bliżej oświadczeniu i przeanalizujemy je zdanie po zdaniu.
Rozcięczenie odpowiedzialności
„Witam Państwa.
Jako właściciel serwisu internetowego Giftpol.pl postanowiłem odnieść się na naszej stronie do sprawy, która rozlała się szerokim echem w dniu dzisiejszym po falach polskiego Internetu.”
Chociaż we wstępie nie pojawia się jeszcze żadna technika manipulacyjna, odgrywa on kluczową rolę. Jest to jeden z niewielu fragmentów, w którym autor wypowiada się w pierwszej osobie liczby pojedynczej – „Ja”, biorąc odpowiedzialność za całą sytuację.
Już w następnych zdaniach autor przenosi ciężar odpowiedzialności na bliżej nieokreśloną grupę i posługuje się liczbą mnogą.
„Zatrudniliśmy nową osobę w dziale graficznym, nasze wymagania były od początku jasne, mianowicie dobra znajomość programu graficznego Corel, na którym pracuje nasza firma. „
„Ta technika manipulacji polega na wyłączeniu autora z dyskusji. Dzięki temu umniejsza on swój udział w aferze lub całkowicie przenosi odpowiedzialność na inne osoby. Ta manipulacja jest odmianą „pluralis maiestatis”, która polega na wypowiadaniu się o sobie właśnie w liczbie mnogiej: „my zrobiliśmy”, „my poszliśmy”. W ten sposób autor pomniejsza znaczenie własnej osoby.
Zwróć uwagę, że ta forma manipulacji na dobre rozgościła się w retoryce politycznej. Politycy często mówią: „decyzja została podjęta”, „pieniądze zostały zdefraudowane”. Nie wiadomo, kto podjął decyzję i kto zdefraudował pieniądze. Podobne formy wypowiedzi przewijają się przez całe oświadczenie.
Fragment:
“…nasze wymagania były od początku jasne, mianowicie dobra znajomość programu graficznego Corel, na którym pracuje nasza firma. “
przygotowuje grunt pod inną technikę manipulacyjną, która pojawi się za kilka zdań. Dlatego jeszcze tu wrócimy.
Teraz przyjrzyjmy się dalszej części oświadczenia właściciela GiftPolu.
Generalizacja
“Osoba, która zgłosiła się do nas i została wybrana do pracy na tym stanowisku zadeklarowała, iż ma kwalifikacje i szybko opanuje program. “
W tym momencie autor posługuje się pierwszym z wielu uogólnień. Określenie „szybko” niewiele mówi. Dla mnie “szybko opanować program” oznacza nauczyć się go od A do Z w trzy tygodnie. Jednak dla innego czytelnika może to oznaczać opanowanie programu w tydzień.
Dzięki generalizacji autor tworzy argumenty z powietrza. Gdyby sprecyzował powyższe zdanie i napisał na przykład: „zadeklarowała, iż ma kwalifikacje i w X dni opanuję program”, skłamałby i ukręcił na siebie jeszcze grubszy bat. Nie, żeby kolejne fragmenty jakoś szczególnie mu pomagały.
“Pierwszy dzień był dniem szkolenia, zasad funkcjonowania firmy, współpracy grafików z działem handlowym etc. Zaliczyliśmy ten dzień jako płatny dzień pracy, pomijając fakt, że był to dzień typowo wdrożeniowy. Wystawiliśmy rachunek płatny wg obowiązujących stawek godzinowych umowy zlecenie zawartej na okres jednego próbnego miesiąca.”
Zaliczyliśmy, wystawiliśmy…
Oświadczenia firm w kryzysie mają podobną budowę. Najpierw pojawia się pierwsza osoba, która szybko znika. Potem przychodzą ogólniki, które brzmią dobrze, ale nic nie mierzą. Na końcu autor opisuje własne cierpienie. Gdy czytasz taki tekst, zadaj sobie trzy proste pytania. Kto wykonał czynność? Co dokładnie zostało zrobione? Czego w tekście brakuje?
Pierwsze pytanie obnaża stronę bierną. Zdanie „decyzja została podjęta” nie mówi, kto zdecydował. W sprawie giftpol takich zdań jest sporo, a czytelnik łatwo je przeoczy, bo brzmią oficjalnie i spokojnie. Warto je podkreślać ołówkiem i dopisywać na marginesie brakujący podmiot.
Drugie pytanie dotyczy słów bez miary. „Szybko”, „od lat”, „często” i „wielu” to określenia, których nie da się sprawdzić. Każdy czytelnik wstawia w nie własną liczbę. Autor zyskuje bezpieczną wypowiedź, a odbiorca złudzenie konkretu. Gdy widzisz takie słowo, zapytaj: ile dokładnie? Jeśli tekst nie odpowiada, masz sygnał ostrzegawczy.
Trzecie pytanie jest najtrudniejsze, bo wymaga wyobraźni. Wybiórcze przemilczenie widać dopiero wtedy, gdy znasz pełny przebieg zdarzeń. Dlatego przed oceną oświadczenia przeczytaj relacje drugiej strony. Porównaj, co się pokrywa, a co zniknęło. W omawianej sprawie zabrakło informacji o tym, że zwolnienie nastąpiło przy całym zespole, na czacie grupowym. To pominięcie waży więcej niż wszystkie wyliczone zasługi firmy.
Kolejna wskazówka dotyczy emocji. Tekst, który od razu wywołuje u Ciebie złość albo litość, powinien zapalić czerwoną lampkę. Silne słowa działają jak skrót myślowy i wyłączają sprawdzanie faktów. Zatrzymaj się na chwilę i odpowiedz sobie, jaki fakt stoi za tym słowem.
Przydatny jest też test zamiany ról. Wyobraź sobie, że to samo zdanie pisze osoba zwolniona. Czy brzmiałoby równie przekonująco? Jeśli nie, być może autor opiera się na tonie, a nie na dowodach. Ten prosty zabieg pomaga ocenić tekst, zanim podasz go dalej w mediach społecznościowych.
Kolejny sygnał to rozmiar odpowiedzi. Gdy firma odpowiada na konkretny zarzut długą listą zasług, zwykle unika sedna. Zapytaj więc, czy wyliczone dobre uczynki mają cokolwiek wspólnego z zarzutem. Jeśli nie, autor zmienia temat i liczy, że tego nie zauważysz. Zwróć uwagę także na ton wobec drugiej strony. Zaproszenie po odbiór wynagrodzenia brzmi uprzejmie, a w praktyce jest kolejną próbą przejęcia kontroli nad narracją.
Ostatnia rada dotyczy własnych reakcji. Dezinformacja rozchodzi się najszybciej wtedy, gdy ktoś udostępnia wpis bez czytania. Odczekaj, zanim skomentujesz. Sprawdź datę, autora i to, czy tekst wciąż jest dostępny w pierwotnym miejscu. Zniknięcie oświadczenia ze strony firmy też jest informacją i warto o nim pamiętać, oceniając całą sprawę. Szersze spojrzenie na ten temat daje wpis Jak bronić się przed manipulacją, a o skrótach myślowych przeczytasz w tekście o błędach poznawczych. Sama technika wybiórczego pokazywania faktów wraca też w reklamie, o czym pisze Techniki perswazji w reklamie.
Victim blaming
W tym momencie dochodzimy do najgroźniejszej techniki manipulacyjnej – „victim blaming”. Ona nie tylko wprowadza czytelnika w błąd, ale również zrzuca ciężar winy na ofiarę. W oświadczeniu czytamy:
“Angażując osoby na nowe stanowiska, oczekujemy wiedzy i kompetencji, które te osoby deklarują na rozmowie kwalifikacyjnej. “
Na to właśnie przygotowywał nas wcześniej wspomniany fragment tekstu:
“Zatrudniliśmy nową osobę w dziale graficznym, nasze wymagania były od początku jasne, mianowicie dobra znajomość programu graficznego Corel, na którym pracuje nasza firma. “
Czyli: nasze oczekiwania były jasne, to kandydat nie wywiązał się z umowy. Osoby stosujące “victim blaming” czasem robią to nieświadomie. Szczególnie jeśli wypowiadają się pod wpływem impulsu.
Wtedy kontrolę nad słowami przejmuje ego, które, aby się chronić, obwinia innych. Victim blaming jest formą przemocy psychicznej.
Dalej pojawia się zdanie, na podstawie którego, wierzę, że autor manipulował słowem nieświadomie. Mianowicie pisze
“W tym przypadku zdecydowałem o rezygnacji ze współpracy. “
Czyli bierze odpowiedzialność za zwolnienie pracownika. Chociaż i w tym zdaniu ukryty jest podtekst. A nawet kilka. Po pierwsze autor przyznaje się TYLKO do zwolnienia.
Po drugie określenie „zdecydowałem o rezygnacji” brzmi lżej niż „zwolniłem”. To tak zwana minimalizacja, która polega na zminimalizowaniu negatywnych skojarzeń. Łatwiej wybaczyć decyzję o rezygnacji ze współpracy niż zwolnienie.
Dalej czytamy:
“Odbyło się to za pomocą komunikatora Skype, dlatego że często jestem poza firmą i nie zawsze mam możliwość osobistego kontaktu z pracownikiem. Nad tym rzeczywiście mogę ubolewać, powinno to odbyć się osobiście.
Co otrzymaliśmy w zamian:
zmanipulowany obraźliwy obraz firmy na platformie X,
falę hejtu, która się wylała za pośrednictwem Instagrama, FaceBook’a , Youtube i innych możliwych platform,
hejt mojej osoby, mojego nazwiska, nazwy firmy,
tysiące obraźliwych maili i wiadomości, wysłanych przez komunikatory firmowe, sms na telefon etc…
nękanie pozostałych pracowników firmy obraźliwymi mailami i telefonami.„
Ogrywanie ofiary
Ten fragment to tak zwane „odgrywanie ofiary”. Podejrzany, stawiając się w roli pokrzywdzonego, próbuje zebrać rozlane mleko z powrotem do kartonu. W ten sposób chce odzyskać kontrolę nad sytuacją.
Zwróć uwagę, że w tym fragmencie oświadczenia autor odwołuje się do emocji i używa silnych słów: hejt, manipulacja, nękanie. Dzieje się tak, ponieważ niełatwo z podejrzanego stać się ofiarą. Autor czuje, że to może być ostatnia deska ratunku.
W ostatnich fragmentach oświadczenia GiftPolu znajdziemy aż trzy techniki manipulacyjne. Tę pierwszą już znasz:
“A teraz napisze coś bardzo ważnego na temat naszej firmy. Jesteśmy obecni na rynku od kilkunastu lat, cieszymy się poważaniem i szacunkiem klientów, dostawców na terenie Europy i innych części świata.”
“Od kilkunastu lat”, “poważanie”, “szacunek” – to uogólnienia.
Virtue signaling
“Pracujemy z wiernymi pracownikami firmy od kilku do kilkunastu lat. Dbamy o ludzi, szanując zaangażowanie i oddanie . W naszej firmie respektowane są zasady kodeksu pracy, wypłacane terminowo wszystkie świadczenia.
Dodam, iż jesteśmy firmą społecznie użyteczną gdyż wspieramy wiele fundacji w tym kraju , nie pozostajemy obojętni na ludzkie cierpienie i choroby. Bardzo często wyciągając pomocną dłoń. “
W powyższym fragmencie oświadczenia GiftPolu pojawia się sygnalizacja cnót – „virtue signaling”. Technika polega na wybielaniu się poprzez cechy powszechnie uznawane za dobre.
To jak powiedzieć: „Nie możemy być źli, ponieważ robimy tyle dobrego”. O ile w sytuacjach niekryzysowych sygnalizowanie cnót działa, o tyle w tym przypadku niewiele pomoże.
Virtue signaling jest ściśle związany z psychologicznym efektem halo. Na jego podstawie oceniasz ludzi lub przedmioty na podstawie jednej tylko cechy. Wróćmy jednak do oświadczenia.
Na koniec właściciel GiftPolu dodaje:
“Pozostawiam odpowiedź Państwu na pytanie, czy zasłużyliśmy na falę hejtu i takiej nagonki w internecie dlatego, że osoba straciła pracę po 3 dniach od jej podjęcia i została poinformowana o tym przez komunikator Skype?
Czy złość, nienawiść i poczucie osobistej vendetty to w tym kraju przyczyna tego , aby atakować i niszczyć czyjeś dobre imię? Dziękuję serdecznie za uważne przeczytanie tego oświadczenia , ale poczułem się w obowiązku je zamieścić.
Panią Ninę zapraszam do firmy, po odbiór wynagrodzenia i chciałbym żeby spojrzała mi tylko w oczy. Ja nic nie powiem i zapewniam o kulturalnym przyjęciu.
Pozostaję z wyrazami szacunku Dariusz Jabłoński – właściciel serwisu giftpol.pl “
Cherry picking
W tym miejscu dochodzimy do ostatniej techniki manipulacyjnej – „cherry picking”. Polega ona na wybieraniu tylko tych informacji, które są wygodne dla autora. Dlatego tym razem manipulacja dotyczy tego, co autor oświadczenia pominął. Mam na myśli fakt, że zwolnił pracownika na grupowym czacie.
Cherry picking to jedna z najczęściej stosowanych technik manipulacji. Wymaga najmniej wysiłku, wystarczy przemilczeć niewygodne fakty.
Dlatego bądź ostrożny, gdy ktoś przytacza jedynie argumenty potwierdzające jego punkt widzenia. Innymi słowy: gdy coś wydaje się zbyt piękne, aby było prawdziwe, najczęściej tak właśnie jest.
Mam nadzieję, że ten krótki tekst okaże się przydatną aktualizacją dla Twojego radaru wykrywającego manipulacje i ochroni Cię przed dezinformacjami i fake newsami.
Czego czytelnicy szukają obok samej nazwy? Około 880 osób miesięcznie wpisuje w Google frazę „giftpol”. W ostatnich dwunastu miesiącach wynik wahał się od 480 do 2400 wyszukiwań miesięcznie.
| Zapytanie | Wyświetlenia |
|---|---|
| giftpol | 293 |
| giftpol opinie | 73 |
| giftpol afera | 57 |
| dariusz giftpol | 37 |
| dariusz z giftpolu | 18 |
Ludzie szukają opinii, afery i nazwiska właściciela. Widać więc, że czytelnik chce znać cały przebieg zdarzeń, a nie tylko jedną wersję.
Najczęstsze pytania
Co to jest afera GiftPol?
To sprawa zwolnienia graficzki (Pani Niny) po trzech dniach pracy. Właściciel firmy GiftPol zwolnił ją za to, że nie potrafi pracować w programie graficznym Corel i nie wykonuje tyle pracy, ile wymaga firma. Graficzka uprzedzała, że wcześniej pracowała w innych programach i będzie potrzebowała czasu, aby się przeszkolić. Zwolnił ją przez czat grupowy w komunikatorze Skype.
Co napisał właściciel GiftPol w oświadczeniu?
Właściciel firmy GiftPol opublikował oświadczenie w odpowiedzi na hejt, czyli falę nieprzyjemnych komentarzy. Pisze w nim, że wymagania firmy były od początku jasne: dobra znajomość programu Corel. Przyznaje, że zwolnienie przez Skype powinno odbyć się osobiście. Opisuje falę hejtu, wylicza zasługi firmy i zaprasza graficzkę, Panią Ninę, do firmy po odbiór wynagrodzenia. Później oświadczenie zniknęło ze strony internetowej.
Czy o GiftPol pojawiły się złe opinie po aferze?
Tak. Fala nieprzyjemnych komentarzy szybko przybrała rozmiary tsunami. W odpowiedzi na hejt właściciel firmy GiftPol opublikował oświadczenie. Jeszcze w czwartek wieczorem wisiało ono na stronie internetowej GiftPolu oraz w firmowych mediach społecznościowych. Następnego dnia profile społecznościowe firmy wyparowały, a ze strony internetowej zniknęło oświadczenie.
Czy Dariusz Jabłoński z GiftPol świadomie manipuluje?
Raczej nie. Autor wpisu jest daleki od stwierdzenia, że Pan Dariusz Jabłoński świadomie manipuluje i próbuje wpłynąć na opinię publiczną. Sądzi, że Pan Dariusz Jabłoński szczerze wierzy, że jego wina w całej sprawie jest niewielka. Tak działają mechanizmy psychologiczne, które za wszelką cenę chronią dobre mniemanie Pana Dariusza Jabłońskiego o sobie.