O czym przypomniał mi rok 2020 - Łukasz Hodorowicz
pozostały min
Trzymam Cię za rękę. Jesteśmy tu: Strona główna Blog Artykuł
Czas czytania: 4 min
Poziom trudności:

O czym przypomniał mi rok 2020

To nie będzie przyjemny tekst. Motywujący również nie będzie. Wiem, nie tego oczekujesz od materiału otwierającego wydanie. Ale miniony rok był inny. Dlatego ten tekst również musi być inny. Bezkompromisowy. Niczym Brudny Harry rozprawimy się z rzeczywistością i przyjrzymy społeczeństwu.

Rok 2020 niczym mikroskop pozwolił obejrzeć ludzką naturę w przybliżeniu. Wyraźnie można było dostrzec, jak ludzie zachowują się w obliczu zagrożenia i jakie podejmują decyzje. Fascynujące jest to, że niektóre decyzje dało się przewidzieć.

To będzie trudny artykuł. Niech to będzie pierwsza lekcja: prawda często bywa nieprzyjemna. Jednak dziś mogę Ci zaoferować tylko prawdę. Jak Neo w Matrixie, możesz wybrać, którą pigułkę połkniesz. Pamiętasz przebudzenie Neo, prawda? Czy było przyjemne? Ani trochę. Czy było koniecznie? Jak najbardziej. Dziś, Drogi Czytelniku, daję Ci wybór.

Weź niebieską pigułkę i przerzuć kartkę, a historia skończy się tu i teraz. Będziesz żył dalej, wierząc w to, w co tylko zechcesz. Weź czerwoną pigułkę i zobacz ludzi, jakimi są naprawdę. Irracjonalnych i przewidywalnych, ale również niezwykle elastycznych. Zdolnych do adaptacji. A więc sprawdźmy, jak głęboko sięga królicza nora…

Jeździec i koń

Ludzie są irracjonalni w przewidywalny sposób

DAN ARIELY

Zrozum: jesteśmy irracjonalni. Ty, ja, wszyscy. Wiedzieli o tym nawet starożytni Grecy. Tłumaczyli ludzką naturę za pomocą metafory konia i jeźdźca. Koń jest silny, ale impulsywny. Reaguje gwałtownie i emocjonalnie.

Jeździec stara się poskromić konia i poprowadzić go we właściwym kierunku. Gdy obiecujesz sobie wstać wcześniej i poćwiczyć, odzywa się jeździec. Ale kiedy rano, zamiast się podnieść, wyłączasz budzik, to robota konia. Koń i jeździec tańczą niekończące się tango. Czasami prowadzi jeździec, ale przez większość czasu dominuje koń.

Czy to źle? Niekoniecznie. Irracjonalność jest jak deszcz – niezbędna do życia. Ale kiedy leje bez przerwy, robi się niebezpiecznie. Podobnie dzieje się, gdy filtrujemy rzeczywistość. Wtedy dopuszczamy do siebie tylko wiadomości, które potwierdzają nasz światopogląd.

Co to oznacza? Że mamy tendencje do przesadnego optymizmu. A przesadny optymizm to stan, w którym wierzymy, że sprawy potoczą się we właściwym dla nas kierunku. Bez względu na wszystko. To, czego nie umiemy sobie wyobrazić, wydaje się mało prawdopodobne.

Chociaż widmo pandemii krystalizowało się już pod koniec 2019 r., nie wierzyłem, że wirus zainteresuje się Polską. Zdaje się, że nie tylko ja tak myślałem. Gdyby było inaczej, z pewnością bylibyśmy jako kraj i społeczeństwo, lepiej przygotowani na rok 2020.

Gdy idziesz na spacer i spodziewasz się ulewy, zabierasz parasol. To logiczne. Ale gdy deszcz zaskoczy Cię niespodziewanie, aby nie zmoknąć, kupujesz parasol. Bez względu na wysoką cenę. Choć to irracjonalne, bo wystarczyło się przygotować.

Wysoką cenę zapłaciliśmy w marcu

Pierwszy lockdown dał początek wirowi irracjonalnych zachowań społecznych. Gdybym pisał podręczniki historii, ten rozdział zatytułowałbym „Dom z papieru toaletowego”.

W psychologii istnieje zjawisko zwane błędem działania. Żeby je zrozumieć, przenieśmy się na boisko piłki nożnej. Piłkarz oddaje karny strzał do bramki z odległości 11 m. Prędkość, z jaką piłka mknie w kierunku siatki, to około 100 km na godzinę. Przy takiej prędkości prawa fizyki są bezlitosne. Piłka dotrze do bramki w ciągu 0,4 s. Zbyt szybko, aby bramkarz zdążył złapać piłkę. Dlatego bramkarz musi zdecydować, w który róg bramki się rzucić, zanim piłka zostanie kopnięta.

Statystycznie rzecz biorąc, najlepszą strategią jest… nie ruszać się z miejsca. Dlaczego więc bramkarze najczęściej skaczą w lewo lub w prawo?

Ponieważ gorsza od robienia czegokolwiek wydaje się bezczynność. Nawet jeśli jest ona najlepszą rzeczą, którą możemy zrobić. Innymi słowy, kiedy nie wiemy, co robić, robimy cokolwiek. Pal licho, gdy cokolwiek oznacza bezmyślne oglądanie telewizji lub przewijanie
Facebooka. Gorzej, gdy przepuszczamy natarcie na sklepy i walczymy o papier toaletowy, mąkę i ryż.

Nie zrozum mnie źle. Zdaję sobie sprawę, że mało kto umiał przewidzieć, jak rozwinie się pandemia. Ale wystarczyło wyskoczyć z pędzącego pociągu irracjonalności i spojrzeć na niego z boku. Wtedy łatwiej zdalibyśmy sobie sprawę, że stos papieru toaletowego pod schodami ludzkości nie uratuje. A jednak łatwiej zrobić cokolwiek, niż poczekać i nie robić nic. To reakcja instynktowna.

Podobnie jak potrzeba wyróżnienia się. Jako że jesteśmy stworzeniami społecznymi, nasza egzystencja zależy od tego, czy inni nas zauważają. Ludzie, żyjący kilka miesięcy w izolacji, bez kontaktu wzrokowego z drugim człowiekiem zaczynają wątpić w swoje istnienie. Ostatecznie dopada ich ciężka depresja. Aby tego uniknąć, musimy stale zwracać na siebie uwagę innych ludzi.

Ładujemy wtedy poczucie własnej wartości. Niczym baterie. Dla większości z nas wystarczy, jeśli baterie są naładowane w 60%. To optymalna ilość uwagi, której potrzebujemy. Są jednak osoby, które funkcjonują najlepiej, gdy ich akumulatory własnej wartości mają 100% mocy.
Aby osiągnąć taki poziom energii, muszą zwrócić na siebie dużo uwagi. Używają do tego prostej strategii. Szokują. Szokuje, to co nieprawdopodobne.

Nieprawdopodobna jest teoria, że sygnał z nadajnika 5 G aktywuje nanoboty w szczepionce na COVID-19. Teoria jest irracjonalna, ale tak długo, jak będzie szokować, znajdą się osoby, które się pod nią podpiszą.

Pora na adaptację

No dobrze, ale obiecałem, że napiszę również o ludzkiej zdolności do adaptacji. Choć analogia mózgu jako komputera jest mocno naciągnięta, nada się tu najlepiej. Domyślny system operacyjny, na którym pracujemy, negatywnie nastawia nas do zmian.

Najlepiej żyje się w strefie komfortu, gdzie króluje inercja i prokrastynacja. A jednak w obliczu realnego zagrożenia ładujemy system awaryjny i zaczynamy myśleć logicznie. Wirus jest zagrożeniem realnym, ale dla przedsiębiorców większym okazało się widmo bankructwa.

Od marca do października 2020 r. w Polsce upadło 347 firm. W analogicznym okresie roku 2019 przestały istnieć 332 firmy. Czy to oznacza, że w wirze irracjonalnych decyzji potrafimy myśleć logicznie i pokonać negatywne nastawienia do zmian?

Wierzę, że tak. Bo jeździec potrafi zapanować nad koniem najlepiej w obliczu zagrożenia. Ludzie szybko przystosowali się do pracy zdalnej. Okazało się, że większość spotkań biznesowych można zastąpić mailami i spotkaniami online. Firmy znalazły nowe kanały kontaktu z klientami. Gdy dystans społeczny rósł, malała bariera komunikacji z klientami. Część przedsiębiorstw dokonała skoku ewolucyjnego i zaistniała w sieci. To pokrzepiające, że w obliczu zagrożenia ludzie nie składają broni.

Bob Marley powiedział: „Nigdy nie wiesz, jak silny jesteś, dopóki bycie silnym nie stanie się jedynym wyjściem, jakie masz”. Nie znam kontekstu tych słów. Ale uważam, że świetnie oddają one przemianę firm w roku 2020.

Zazwyczaj kończę swoje teksty trzema rzeczami, które chcę, aby czytelnik zapamiętał. Wybacz mi więc edukacyjne wtrącenie, ale nie potrafię się powstrzymać. Trzy rzeczy, o których przypomniał mi rok 2020 (i które warto zapamiętać), to:

  1. Ludzie zachowują się irracjonalnie w sposób przewidywalny.
  2. W obliczu zagrożenia potrafimy ujarzmić naszą irracjonalną naturę.
  3. 10 sezonów (236 odcinków) serialu „Przyjaciele” można obejrzeć
    w miesiąc. Sprawdziłem
    .
Podobało Ci się? Mam więcej.
Sprawdź też inne artykuły..
Łukasz Hodorowicz - Blog o Marketingu dla firm, które chcą osiągnąć sukces

Pomagam firmom osiągnąć sukces, tworząc skuteczny marketing. Jestem tu bo wierzę, że każda firma może stać się wielka. Musi tylko nauczyć się, jak robić marketing, który działa.  Uważam, że świat był smutny zanim pojawił się serial PRZYJACIELE.

Potrzebujesz marketingowego wsparcia?

Porozmawiajmy. Bez zobowiązań.
Powiem Ci co mogę zrobić dla Ciebie i Twojej firmy.