pozostały min
Trzymam Cię za rękę. Jesteśmy tu: Strona główna Blog Artykuł
kategoria: Podcast Psychologia
Czas czytania: 11 min
Poziom trudności:

36 Jak sprzedawać więcej dzięki społecznemu dowodowi słuszności.


Podobało Ci się? Chcesz wiedzieć kiedy pojawi się nowy odcinek? Subskrybuj!

Dlaczego pod wpływem innych przechodniów przechodzimy na czerwonym świetle? Dlaczego sortujemy produkty na Allegro według popularności? Jak trzy słowa mogą zwiększyć sprzedaż o 30% i co może oznaczać puszka Red Bulla w koszu na śmieci? Na te i inne pytania poznasz odpowiedź w tym odcinku podcastu Marketing z Głową. 

Badania

  1. Asch, Solomon (1956), Studies of Independence and Conformity: A Minority of One Against a Unanimous Majority, „Psychological Monographs” 70, s. 1– 70. 
  2. Berns, G., Chappelow, J., Zink, C., Pagnoni, G., Martin-Skurski, M. and Richards, J., 2005. Neurobiological Correlates of Social Conformity and Independence During Mental Rotation. Biological Psychiatry, 58(3), pp.245-253.
  3. Goldstein, N. J., Cialdini, R. B., & Griskevicius, V. (2008). A room with a viewpoint: Using social norms to motivate environmental conservation in hotels. Journal of Consumer Research, 35(3), 472–482. https://doi.org/10.1086/586910
  4. Milgram, S. (1965). Some conditions of obedience and disobedience to authority. Human Relations, 18(1), 57–76. https://doi.org/10.1177/001872676501800105

Pozostałe


Ukryta kamera w windzie 
Kampania RedBull’a 
Eksperyment Milgrama

Bądźmy w kontakcie

FB: https://l.lukaszhodorowicz.pl/facebook
IG: https://l.lukaszhodorowicz.pl/instagram
YT: https://l.lukaszhodorowicz.pl/youtube
LI: https://l.lukaszhodorowicz.pl/linkedin

Jest pewien mechanizm psychologiczny, który góruje nad pozostałymi. Ten konkretny mechanizm może zmienić Twoją firmę z przeciętnej w wyjątkową. Z tego odcinka podcastu Marketing z głową dowiesz się, o jaki mechanizm chodzi. A poza tym, dowiesz się, dlaczego recenzje mają tak ogromny wpływ na Twoich klientów i jak poradzić sobie, kiedy takich recenzji jeszcze nie masz. Zaczynajmy!

 

Witam Cię w 36. odcinku podcastu Marketing z głową. Jeżeli jesteś z nami po raz pierwszy, to musisz wiedzieć, że w tym podcaście zaglądamy do głów Twoich klientów i szukamy odpowiedzi na ważne pytanie: „Jak klienci kupują?”, czyli jak podejmują decyzje o zakupie. Po co to robimy? Żeby pomóc robić Ci jeszcze lepszy marketing i żebyś mógł skuteczniej sprzedawać swoje produkty i usługi. Ten podcast nagrywam dla wszystkich przedsiębiorców, handlowców i marketerów, czyli dla osób takich jak Ty, które chcą sprzedawać więcej i chcą to robić lepiej. Wiedza, którą dzielę się z Tobą, pochodzi z badań na temat marketingu, psychologii oraz z dziesięcioletniego doświadczenia w pracy z firmami takimi jak Twoja.

 

W internecie można obejrzeć całą masę zabawnych filmów. Przy czym jeden konkretny zasługuje na szczególną uwagę. Ten konkretny film to ukryta kamera, której ofiarą padają niczego nieświadomi pasażerowie windy. Pasażerowie wchodzą do windy, w której znajdują się już inne osoby. Te inne osoby to aktorzy. Stoją oni odwróceni plecami do drzwi windy. Pytanie, które zadają sobie autorzy filmu i z pewnością widzowie brzmi: „Czy pasażer, ten nieświadomy uczestnik eksperymentu również odwróci się plecami do drzwi windy?”. Okazuje się, że wystarczy kilka minut, aby pasażer pod wpływem zachowania innych ludzi również odwrócił się plecami do drzwi.

 

Zabawny filmik trwa około sześciu minut. W tym czasie udaje się wkręcić troje pasażerów. Za każdym razem pasażerowie ulegają wpływowi pozostałych aktorów w windzie i odwracają się w ten nienaturalny sposób. Widać przy tym, że nieświadomi uczestnicy tego eksperymentu czują się bardzo niekomfortowo, czują się bardzo zakłopotani. A mimo wszystko odwracają się, tak jak większość pasażerów w windzie. Najlepsze jednak czeka nas na końcu filmiku. Gdy nieświadomy pasażer wchodzi do windy, okazuje się, że pozostali pasażerowie stoją w naturalnych pozycjach, to znaczy z twarzą w kierunku drzwi. Natomiast jeden z aktorów wyciąga z kieszeni telefon i puszcza muzykę. Pozostali aktorzy zaczynają tańczyć w rytm muzyki. A po chwili dołącza do nich nieświadomy uczestnik eksperymentu.

 

Jeżeli sądziłeś, że pod wpływem innych ludzi nigdy nie zacząłbyś tańczyć w windzie, to może okazać się, że jesteś w dużym błędzie. Choć ten filmik jest bardzo zabawny, to temat, któremu dzisiaj się przyjrzymy, jest śmiertelnie poważny. Zastanowimy się, jak wpływają na nas inni ludzie. Jaki wpływ na nasze zachowanie, na nasze decyzje i nasze wybory, a co ważniejsze – na wybory Twoich klientów – mają inne osoby.

 

W 1951 roku psycholog Salomon Asch przeprowadził eksperyment, który pokazuje, jak potężny wpływ mają na nas inne osoby. Zadanie, które postawił przed uczestnikami eksperymentu Salomon Asch wydawało się banalnie proste. Uczestnicy eksperymentu najpierw zobaczyli trzy linie różnej długości: linię A, linię B oraz linię C. Każda z nich była wyraźnie dłuższa albo krótsza od pozostałych. A więc różnice między nimi były bardzo widoczne.

 

Następnie uczestnicy eksperymentu zobaczyli czwartą linię. Zadanie polegało na tym, aby uczestnicy wskazali, która z trzech wcześniej pokazanych linii jest takiej samej długości jak linia czwarta. Zadanie było banalnie proste. Tylko 1% uczestników wskazało złą odpowiedź. A więc większość osób nie miała żadnego problemu, żeby wskazać, które dwie linie są takiej samej długości.

 

Wtedy Salomon Asch przeprowadził drugą wersję tego eksperymentu. Tym razem uczestnicy nie brali w nim udziału sami. Pojawili się aktorzy. Zadaniem aktorów było wprowadzenie uczestnika eksperymentu w błąd. Gdy oczywistym wyborem była na przykład linia B, aktorzy wskazywali linię A lub C. Asch chciał sprawdzić, jak na decyzje uczestnika eksperymentu wpłyną decyzje aktorów.

 

Podobnie jak na śmiesznym filmiku z windą naukowiec chciał sprawdzić, czy nieświadomi uczestnicy eksperymentu poddadzą się wpływowi pozostałych ludzi. Okazało się, że miał rację. W drugiej wersji badania aż 75% uczestników eksperymentu wskazywało złą odpowiedź. Okazało się, że 75% ludzi, pomimo że właściwa odpowiedzieć wydawała się oczywista, wskazała złą odpowiedź. Tylko dlatego, że inne osoby również ją wskazały.

 

To, co wydarzyło się w windzie, i to, czego dowiódł eksperyment Salomona Ascha, nazywamy społecznym dowodem słuszności. Społeczny dowód słuszności sprawia, że pod wpływem wyborów innych ludzi jesteśmy gotowi zmienić własne decyzje, jesteśmy gotowi zachować się inaczej. Społeczny dowód słuszności wykorzystują nie tylko marketerzy, ale również twórcy seriali telewizyjnych. Jeżeli oglądałeś serial komediowy, to na pewno zwróciłeś uwagę, że w tle bardzo często słychać śmiech innych ludzi.

 

Mówi się o tym, że śmiech jest zaraźliwy. To jednak coś więcej. To społeczny dowód słuszności, który sprawia, że pod wpływem innych ludzi sami się śmiejemy. Ale ze społecznego dowodu słuszności, tak jak wspomniałem korzystają również marketerzy. Sony Ericsson, producent smartfonów, gdy wypuścił na rynek pierwszy smartfon z aparatem fotograficznym, przeprowadził niesamowitą akcję promocyjną. Zatrudnił aktorów, którzy w Nowym Jorku i Los Angeles udawali turystów. Prosili przechodniów, aby ci zrobili im zdjęcie i… pomyśl, jaki aparat wręczali aktorzy przechodniom? Dokładnie! Nowy Sony Ericsson z aparatem fotograficznym. W ten sposób chcieli przekonać przechodniów, że coraz więcej osób korzysta z nowego smartfona.

 

A więc po pierwsze okazuje się, że decyzje innych ludzi, ich opinia i zachowanie ma na nas ogromny wpływ. Po drugie okazuje się, że można zjawisko społecznego dowodu słuszności wykorzystać również w Twoim marketingu. Najpierw zastanówmy się jednak, dlaczego to zjawisko ma na nas tak ogromny wpływ. Cofnijmy się do początku. Dzieci naśladują rodziców. Dziewczynki malują się, gdy widzą, jak robią to ich mamy. Dzieci uczą się wkładać buty, obserwując, jak robią to ich rodzice.

 

Gdy dzieci dorastają, stają się nastolatkami, a nastolatkowie naśladują swoich idoli. Ubierają się tak jak ich bohaterowie. Czeszą się tak jak ich idole muzyczni. Gdy nastolatkowie stają się dorosłymi ludźmi, naśladują innych dorosłych. Studenci chętniej wybierają restauracje, które są popularne wśród innych studentów. Ale od innych ludzi przejmujemy nie tylko zachowania. Badania dowodzą, że osoby żyjące pod jednym dachem upodobniają się do siebie fizycznie. Gdy jedna osoba chudnie, okazuje się, że druga również traci na wadze. A więc naśladowanie jest w nas wdrukowane. Jest nijako wyryte w naszym DNA.

 

Kapitalnym przykładem tego, jak przejmujemy przyzwyczajenia i jak zmienia się nasze zachowanie pod wpływem innych ludzi, jest przykład osób, które z Krakowa przeprowadziły się na Pomorze. W Krakowie, gdy wychodzisz z domu, mówisz „wychodzę na pole”. Na Pomorzu mówisz po prostu „wychodzę na dwór”. Krakowiacy, którzy od kilku lat mieszkają na Pomorze, przestają mówić „wychodzę na pole”, zaczynają używać określenia „na dwór”. Zjawisko zmiany pod wpływem innych ludzi jest nijako instynktem. Sięga naszych pierwotnych przodków i ma silny związek ze strachem przed wykluczeniem. Członkowie pierwotnych plemion, którzy wyłamywali się z grupy i sprzeciwiali się jej, zostawali z tej grupy wykluczeni. A wykluczenie najczęściej oznaczało śmierć.

 

No ale możesz pomyśleć, że to pewnego rodzaju spekulacje. Tak naprawdę nie wiemy, co działo się w naszych prehistorycznych plemionach. Postanowił to zbadać w 2009 roku Gregory Burnes. Odtworzył eksperyment z liniami, natomiast uczestników tego eksperymentu podłączył do funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. Jeżeli słuchasz regularnie podcastu Marketing z głową, wiesz, że funkcjonalny rezonans magnetyczny bada aktywność mózgu w czasie rzeczywistym. To znaczy potrafi wskazać, które części mózgu są aktywne w czasie eksperymentu. A więc Gregory Burnes niejako bez użycia skalpela mógł zajrzeć do głów uczestników eksperymentu. Okazało się, że gdy uczestnicy dowiedzieli się, że aktorzy wskazywali oczywistą złą odpowiedź, w okolicach ciał migdałowatych uczestników eksperymentu pojawiała się aktywność. Ciało migdałowate to obszar mózgu, który odpowiada za nieprzyjemne emocje. Te związane ze strachem i niepokojem. A więc okazuje się, że gdy musimy przeciwstawić się grupie, czujemy strach i niepokój. A to wystarczający dowód na to, że społeczny dowód słuszności działa. Że wpływa na nasze decyzje, na decyzje innych ludzi i co ważniejsze, na decyzje Twoich klientów.

 

Czas więc zastanowić się, jak możemy to wykorzystać w Twoim marketingu. Najprostszym sposobem są oczywiście recenzje w internecie. Każda pojedyncza pozytywna recenzja na temat Twojej firmy, Twojego produktu to pojedynczy dowód słuszności. Im więcej takich dowodów zbierzesz – im więcej recenzji i pozytywnych opinii na temat Twojej firmy, tym bardziej przekonujesz klientów do zakupu. No ale społeczny dowód słuszności to nie tylko internet i to nie tylko opinie w nim zamieszczone.

 

Wyobraź sobie, że jesteś na wakacjach w obcym mieście. Masz ochotę wybrać się na obiad do restauracji, ale nie masz zielonego pojęcia, którą restaurację wybrać. Nie wiesz, która restauracja będzie najlepsza. Czym się kierujesz? Najprawdopodobniej wybierasz tę restaurację, przy której zaparkowanych jest najwięcej samochodów. Każdy zaparkowany samochód to klient restauracji. A im więcej klientów jest w tej restauracji, tym silniejszy społeczny dowód słuszności. Doskonale zdają sobie z tego sprawę kelnerzy. Gdy o wczesnych godzinach restauracja jest niemal pusta, kelnerzy sadzają pierwszych gości tuż przy oknach. Tak, aby przechodnie widzieli, że w restauracji jest sporo ludzi. A skoro wielu ludzi wybrało właśnie tę restaurację, jedzenie musi być przepyszne.

 

Pamiętaj, że w tym wypadku liczy się ilość. Im więcej pojedynczych dowodów słuszności dostarczysz, tym lepiej przekonasz klientów do zakupu Twojego produktu, Twojej usługi. W pewnym eksperymencie naukowcy wysłali aktorów na ulicę. Ich zadaniem było spoglądanie w niebo. Tak, jak gdyby czegoś tam wypatrywali. Naukowcy chcieli sprawdzić, ilu aktorów potrzeba, aby przekonać przechodniów, żeby zrobili to samo, czyli spojrzeli w niebo. Gdy na ulicy tylko jedna osoba spoglądała w niebo, 4% przechodniów robiło to samo. Gdy pięciu aktorów spoglądało w niebo, aż 18% przechodniów robiła to samo. Ale uwaga, wystarczyło tylko 15 aktorów, żeby niemal połowa przechodniów również spojrzała w górę.

 

W tym wypadku ilość ma znaczenie. No dobrze, ale co, jeżeli nie możesz zagwarantować tej ilości? Jeżeli nie możesz dostarczyć tak wielu społecznych dowodów słuszności? Wtedy musisz zadbać o to, aby osoby, które dostarczają społecznego dowodu słuszności, były jak najbardziej podobne do Twoich klientów.

 

Pewien hotel miał dość poważny problem. Goście tego hotelu bardzo często prosili o zmianę ręczników w swoich pokojach. Problem był o tyle duży, że każda wymiana ręcznika to koszt dla hotelu. Być może pozornie niewielki, ale pomnóż taki niewielki koszt przez 500 gości tego hotelu, razy 365 dni w roku i zbiera się całkiem spora suma. W związku z tym zarząd hotelu chciał sprawdzić, jak na gości podziałają trzy różne komunikaty, które miały zwrócić uwagę na to, by goście tak często nie wymieniali ręczników.

 

Pierwszy komunikat zwracał uwagę gości na problem związany z środowiskiem. Brzmiał mniej więcej tak: „Prosimy oszczędzaj środowisko, użyj ręcznika ponownie”. Na tak sformułowany komunikat niewielu gości zareagowało. Wtedy hotel postanowił przetestować inną treść komunikatu. Tym razem w toaletach pojawiła się niewielka tabliczka z napisem: „Większość naszych gości używa ręcznika ponownie”. Na tak sformułowany komunikat zareagowało więcej gości niż poprzednio. Natomiast nadal zbyt mało, żeby można było mówić o oszczędnościach. Dlatego hotel przygotował trzecią wersję komunikatu, która brzmiała: „Osoby, które zatrzymały się w tym pokoju, używały ręcznika ponownie”. Tym razem komunikat zadziałał. Większość gości hotelowych po przeczytaniu tego komunikatu rzeczywiście korzystała z ręcznika ponownie. Okazało się, że aby zmienić zachowanie gości, wystarczy zwrócić ich uwagę na to, że osoby zatrzymujące się w tym samym, konkretnym pokoju używały ręcznika wielokrotnie.

 

Na podstawie tego hotelowego eksperymentu i szeregu innych badań, naukowcy doszli do wniosku, że jeżeli osoby, z którymi coś nas łączy, zachowują się w konkretny sposób, jest duże prawdopodobieństwo, że i my zachowamy się podobnie. Zresztą wyobraź sobie, że chcesz kupić nowy samochód. Wybór padł na forda. We wszystkich testach słyszysz, że ford wypada raczej słabo. Wszystkie opinie, które czytasz w internecie, mówią to samo. Ale wystarczy, że Twój znajomy, osoba, którą dobrze znasz i której bardzo ufasz, powie Ci, że warto kupić forda to go, kurczę, kupisz. Na przekór wszystkim negatywnym opiniom. Na przekór wszystkim osobom, które Ci odradzają. Dlaczego?

 

Ponieważ przyjaźnimy się z osobami, z którymi wiele nas łączy, a więc należymy do jednej grupy. Natomiast grupa jest pojęciem dość szerokim. Osoby w podobnym wieku również należą do jednej grupy. Osoby, które są fanami Metalliki, również należą do jednej grupy. Tak samo jak księgowi identyfikują się z innymi księgowymi, tak samo matki pracujące w domach należą do tej samej grupy, do której należą inne matki pracujące również w domu. A więc jeżeli nie możesz dostarczyć klientowi dużej ilości społecznych dowodów słuszności, dostarczasz dowód osób, które należą do tej samej grupy. No dobrze, ale co, jeżeli nie możesz zapewnić ani ilości, ani osób podobnych? Wtedy gwarantujesz jakość. Przy czym jakość jest w tym wypadku pewnego rodzaju uproszczeniem, ponieważ chodzi o osoby, które Twoi klienci uważają za autorytet.

 

W 1969 roku Stanley Milgram przeprowadził jeden z najgłośniejszych eksperymentów w historii. Uczestnicy badania wierzyli, że eksperyment miał związek z pamięcią. A dokładnie chodziło o związek między zapamiętywaniem a karą. Naukowcy podzielili uczestników na dwie grupy – na nauczycieli i na uczniów. Następnie uczniowie i nauczyciele udali się do oddzielnych pomieszczeń, w których nie widzieli się nawzajem. Naukowcy przekazali instrukcje nauczycielom. Nauczyciele mieli odczytać ciąg wyrazów uczniom, a uczniowie mieli te wyrazy powtórzyć. Przy czym nauczyciele dostali wyraźną instrukcję: w razie pomyłki należy porazić ucznia prądem. Naukowcy wierzyli, że zmotywowani karą uczniowie lepiej zapamiętają wyrazy. W pierwszych etapach eksperymentu uczniowie musieli zapamiętać niewiele wyrazów, a i kara za pomyłkę była niewielka. Problem zaczynał się kiedy wyrazów było więcej. Z każdym kolejnym etapem eksperymentu, liczba wyrazów, które musieli zapamiętać uczniowie, rosła. Rósł również ładunek elektryczny, którym byli rażeni w razie pomyłki. W pewnym momencie nauczyciele musieli porazić uczniów prądem nawet o mocy 450 woltów. Dla przypomnienia w gniazdku elektrycznym płynie prąd o napięciu 230 woltów, więc 400 woltów to dawka śmiertelna. A jednak – mimo wyraźnego zagrożenia życia uczniów – nauczyciele nie wycofali się z eksperymentu. Nadal na wyraźną instrukcję naukowców razili prądem osoby w drugiej sali.

 

Oczywiście eksperyment okazał się ustawką. Uczniowie współpracowali z naukowcami i nikt tak naprawdę nie został porażony prądem. Jednak nauczyciele o tym nie wiedzieli i mimo wszystko kontynuowali eksperyment. Z badania Milgrama dowiadujemy się między innymi, że ludzie są bardzo podatni na wpływ autorytetu. W tym konkretnym badaniu autorytetem był oczywiście naukowiec. Jednak możemy śmiało założyć, że ktokolwiek inny w białym fartuchu również podporządkowałby sobie uczestników eksperymentu. To jest właśnie siła autorytetu. Oczywiście my nie chcemy razić Twoich klientów prądem ani nie chcemy przekonywać ich, aby robili to komukolwiek innemu. Chciałbym, żebyś zrozumiał, że każda branża ma swój autorytet. Być może Twoją restaurację odwiedziła kiedyś Magda Gessler, a być może Twój salon urody współpracuje z lokalną celebrytką. Wykorzystaj to, że ludzie podążają za autorytetami.

 

Ale społeczny dowód słuszności to nie tylko ludzie. Możesz z niego skorzystać, nawet jeżeli nie masz dostępu do wielu klientów podobnych do Twoich klientów ani do autorytetów. Społeczny dowód słuszności możesz również wykorzystać w tekstach reklamowych. Collin Shaw, jeden z najlepiej opłacanych copywriterów na świecie, podniósł kiedyś sprzedaż o 30% przy pomocy trzech słów. Collin pracował w firmie, która prowadziła sprzedaż internetową. Na swojej stronie internetowej firma miała taki komunikat: „Konsultanci czekają, dzwoń teraz”. Collin zmienił treść tego komunikatu na „Jeżeli konsultanci są zajęci, zadzwoń ponownie”. W ten sposób dał do zrozumienia potencjalnym klientom, że linie telefoniczne w jego sklepie internetowym mogą być okupowane przez innych bardzo zainteresowanych klientów. Okazuje się, że wystarczy ludziom pokazać, że inne osoby robią coś, aby zaczęli zachowywać się tak samo. Ten trick wykorzystują również barmani, którzy wyjmując na koniec dnia napiwki ze słoików, zawsze dbają o to, aby na dnie słoika zostały jakieś monety i banknoty. Chodzi o to, żeby ludzie, którzy przyjdą na drugi dzień do baru do kawiarni, zobaczyli, że ktoś już wrzucił napiwek. W ten sposób barmani wykorzystują społeczny dowód słuszności. Sugerują swoim klientom, że inne osoby wrzucają napiwki do słoika.

 

Jeszcze większą kreatywnością wykazała się agencja, która współpracowała z Red Bullem, kiedy ten wchodził na rynek. Red Bull nie od razu był marką, którą było stać na to, żeby wysłać człowieka w stratosferę. Na początku miał niewielkie pieniądze na kampanie marketingowe. Co zrobiła zatrudniona przez niego agencja? Wypełniła kosze na śmieci w Londynie pustymi puszkami po Red Bullu. W ten sposób zasugerowała przechodniom, ze inne osoby przechodzące tymi samymi ulicami, chętnie piją nowy napój, który dodaje skrzydeł. Na efekty nie było trzeba długo czekać. Reszta jest tylko historią.

 

I tak oto my dolecieliśmy na naszych skrzydłach do końca dzisiejszego odcinka podcastu Marketing z głową. Jak zwykle, zanim się rozstaniemy, trzy najważniejsze rzeczy, które warto zapamiętać z tego odcinka. Po pierwsze pamiętaj o tym, że społeczny dowód słuszności jest jednym z najsilniejszych mechanizmów, który działa na Twoich klientów. Po drugie pamiętaj, że Twoich klientów do zakupu przekona ilość, czyli dużo pojedynczych dowodów słuszności. Jeżeli nie możesz dostarczyć ilości, musisz dostarczyć dowody słuszności od osób podobnych do Twoich klientów. A jeżeli i na to nie możesz sobie pozwolić, musisz dostarczyć dowód słuszności od autorytetu. No i po trzecie pamiętaj o tym, że możesz również udowodnić Twoim potencjalnym klientom, że inne osoby korzystają z Twoich produktów i usług. To również jest społeczny dowód słuszności.

 

Jak zwykle dziękuję Ci za Twój czas, dziękuję Ci za Twoją uwagę. Jeżeli znasz kogoś, komu również ta wiedza może się przydać, udostępnij podcast Marketing z głową dalej. Dzielmy się wiedzą. A jeżeli tak się składa, że słuchasz mnie w Apple Podcast wystaw recenzję pod podcastem Marketing z głową. Zajmie Ci to tylko chwilę, a mi pomoże dotrzeć do osób takich jak Ty – do marketerów, do handlowców i do przedsiębiorców. A my tradycyjnie już słyszymy się za kilka dni w kolejnym odcinku podcastu Marketing z głową. Tymczasem życzę Ci udanego dnia, kapitalnego tygodnia. Wszystkiego dobrego. Do usłyszenia, do zobaczenia! Cześć!

Podobało Ci się? Mam więcej.
Sprawdź też inne artykuły..
Łukasz Hodorowicz - Blog o Marketingu dla firm, które chcą osiągnąć sukces

Pomagam firmom osiągnąć sukces, tworząc skuteczny marketing. Jestem tu bo wierzę, że każda firma może stać się wielka. Musi tylko nauczyć się, jak robić marketing, który działa.  Uważam, że świat był smutny zanim pojawił się serial PRZYJACIELE.

Potrzebujesz marketingowego wsparcia?

Porozmawiajmy. Bez zobowiązań.
Powiem Ci co mogę zrobić dla Ciebie i Twojej firmy.